3D Vision i HansG HS233 – test

Przełomowy moment w historii 3D-Ready. Otrzymałem wreszcie oficjalny zestaw testowy Nvidii, w skład którego wchodziły karta graficzna GTX 570, 3D Vision oraz monitor trójwymiarowy HansG HS233. Stwierdziłem, że skoro wszyscy doskonale znają 3D Vision, a także możliwości kart Nvidii dzięki nieskończonym ilościom różnego rodzaju testów i benchmarków, napiszę nieco o moich spostrzeżeniach dotyczących korzystania z testowanego sprzętu, w kontekście sytuacji panującej na trójwymiarowym rynku PC. Zainspirował mnie do tego blog kolegi Tomasza Solińskiego, którego poznałem na FSO. Pisze on na swojej stronie, że najważniejszym kryterium doboru sprzętu wyświetlającego 3D są wg. niego okulary pasywne. Popularność 3DTV marki LG z pewnością w jakiś sposób przełożyła się na zainteresowanie pasywnymi monitorami trójwymiarowymi, nie tylko tymi sygnowanymi logiem CINEMA 3D. Pojawiają się głosy, że technologia aktywna zostanie wkrótce zmarginalizowana, że pasywne lepsze, że tańsze itp.
Właśnie skończyłem test zestawu Nvidii – konia pociągowego aktywnego stereo na PC, co skłoniło mnie do refleksji na temat tego typu proroctw. Przyznam szczerze, że nie jestem jakimś ogromnym fanem Nvidii. Denerwuje mnie na przykład fakt, że monitory 3D zgodne z technologią tej firmy są praktycznie bezużyteczne dla posiadaczy kart ATI, podczas gdy podejście open source AMD pozwala na wykorzystywanie urządzeń zarówno z kartami jednego jak i drugiego producenta (z małymi ograniczeniami w stosunku do Nvidii – patrz recenzja monitora Samsunga). Nvidia występuje w tym teście raczej jako przykład porządnie realizowanej technologii aktywnej, a nie jako najlepszy z możliwych wyborów. Z drugiej strony trzeba przyznać, że firma jest pionierem i zarazem koniem pociągowym pecetowego 3D. Gdzieś przeczytałem, że z 3D Vision jest trochę jak z Apple. Dostajemy paczkę, która po wyjęciu z pudełka ma bezproblemowo działać. Nie sposób nie zgodzić się z tym porównaniem. Sterowniki do karty graficznej są zarazem sterownikami 3D, okulary trójwymiarowe to produkcja Nvidii, a monitory muszą spełniać określone wymogi i posiadać licencję 3D Vision. Firma kontroluje więc jakość wszystkich komponentów, a w przypadku konkurencji, karty produkuje ATI, sterowniki 3D inna firma, a monitory i okulary jeszcze inna. Teoretycznie większy pluralizm, w praktyce jeszcze większe zamieszanie na rynku i tak do niedawna zmonopolizowany przez Nvidię.

Skupmy się na samym monitorze. HannsG HS233 to 23 cale FullHD i całkiem fajny, kompaktowy design. Jest bardzo lekki (niecałe 5kg) i co wynika bezpośrednio z jego gabarytów, mieści się w stosunkowo małym pudełku, którego grubość wynosi jedynie 12 centymetrów. Można mieć pewne zastrzeżenia co do podstawki. Jest również niewielka i bardzo lekka (dzięki czemu łatwo jest monitor zmontować), ale w miejscu łączenia całość dość mocno się chwieje jeżeli ruszymy biurkiem. Odnoszę też wrażenie, że łatwo ją popsuć nieostrożnie stawiając monitor. Jedyną opcją regulacji położenia ekranu jest pochylenie przód-tył.
Złącza w jakie HS233 został wyposażony to HDMI, D-SUB oraz tradycyjnie w przypadku wspierających 3D Vision urządzeń Dual Link DVI. Mamy więc opcję grania nie tylko w prawdziwym FullHD w trybie 3D, ale i możliwość przekroczenia bariery 24 klatek narzucanej przez standard HDMI. Monitor nie ma wbudowanych głośników. Z jednej strony to minus, czasami przydają się jakiekolwiek, z drugiej strony, w tak kompaktowej konstrukcji głośniki i tak nie byłyby najwyższych lotów. Zamiast tego, do dyspozycji dostajemy wyjście liniowe audio, którym możemy przekierować dźwięk z HDMI. W zestawie znajduje się standardowo instrukcja z płytką, kabel zasilający, DVI-D i D-SUB. Nie znajdziemy w pudełku HDMI, ale monitory 3D i tak lepiej podpinać do komputera właśnie przez Dual Link DVI, a przecież targetem w tym przypadku są gracze a nie kinomani.

Monitor pracuje oczywiście w trybie 120Hz w 3D, sprawdza się również w komfortowym gamingu w 2D z wykorzystaniem szybkiego odświeżania matrycy. Kontrast dynamiczny można podbić do 80 000:1, a czas reakcji matrycy do 3ms. HS233 najtaniej znalazłem za prawie 1200zł. To raczej normalna cena jak na trójwymiarowy monitor FullHD z technologią aktywną, powiedziałbym nawet, że jedna z niższych. Mniej więcej w podobnej cenie można znaleźć monitory pasywne LG z serii CINEMA 3D, nie wspominając o istniejących już długo na rynku monitorach Zalmana. Jeżeli chcemy grać w FullHD przed DVI, czyli bez limitu 24 klatek w 3D, to jedyną opcją jest technologia aktywna. Należy jednak pamiętać, że 3D Vision musimy dokupić osobno! I tu jest pies pogrzebany. Do Hanns’a trzeba doliczyć około 500zł w przypadku wersji bezprzewodowej 3D Vision i niewiele ponad 300 jeżeli nie przeszkadza nam bycie przywiązanym do komputera kablem USB. Otrzymujemy wtedy cenę zbliżoną do 24-calowego modelu Acera, który w zestawie posiada okulary Nvidii. Konflikt na tej linii wygrywa bez dwóch zdań pasywne 3D, a do tego dochodzi jeszcze komfort lekkich okularów polaryzacyjnych.
Skoro już jesteśmy przy okularach, to 3D Vision w połączeniu z monitorem HS233 działa perfekcyjnie. 3D, co jest dla mnie ogromnym zaskoczeniem, jest lepsze niż oglądane na testowanym poprzednio monitorze SyncMaster TA950, który korzysta przecież z okularów własnej, tj. Samsungowskiej produkcji. Okulary Nvidii „migały” znacznie mniej, niż model dołączony do testowanego wcześniej monitora. Oznacza to, że wzrok męczył się dużo wolniej, a monitor można było postawić nawet na tle okna (wtedy wrażenie migotania jest zawsze największe). Z kolei kolory, nawet w 2D, nie są najmocniejszą stroną Hanns’a. Filmy z Canona 5D mkII, kręcone na fabrycznych, czyli dość podkręconych ustawieniach, wyglądały na tym monitorze blado – dosłownie. Zupełnie inaczej niż na Samsungu. Kontrast 1000:1 nie powala, ale nie jest czymś nadzwyczajnym w tej klasie monitorów. W pewnym momencie przestraszyłem się, że to wina matrycy aparatu, która zaczyna powoli umierać. Niestety, prawda jest taka, że za cenę monitora 3D możemy mieć dwuwymiarową wersję o znacznie lepszych parametrach.
Z drugiej strony, jak już wspomniałem, nie jest to monitor przeznaczony dla kinomanów. To przede wszystkim urządzenie dla graczy i to takich, którzy lubią trzeci wymiar. To właśnie 3D jest największym atutem małego Hanns’a. Niski czas reakcji matrycy sprawia, że nawet w 3D obraz nie smuży, a ghosting jest minimalny. Gra się naprawdę przyjemnie, a obraz pozostaje bardzo ostry. O ile 2D nie zrobiło na mnie jakiegoś specjalnego wrażenia, to jestem zaskoczony jakością pracy urządzenia w trybie trójwymiarowym. Sporym plusem jest też matryca z matową powłoką. Bardzo pożądana rzecz w 2D, jeszcze bardziej w 3D. Nic tak nie denerwuje i rozprasza jak refleksy na monitorze czy okularach w 3D.
Muszę jeszcze wspomnieć o dwóch wadach modelu HS233. Pierwsza to spory pobór energii. Nie prowadziłem własnych pomiarów, z resztą nie miałbym zbyt wielu modeli do porównania, ale wystarczy poszperać w internecie na temat danych dotyczących prądożerności monitora i wszędzie znajdziemy je w kategorii minusów. Drugą może być brak technologii Lightboost. Wiadomo, że monitor powstał przed wprowadzeniem do obiegu 3D Vision 2, tak jak wiele innych, dostępnych na rynku. Jeżeli jednak ktoś chce (i co ważne posiada odpowiednie fundusze) zaopatrzyć się w najnowszy wynalazek Nvidii w dziedzinie trzeciego wymiaru, powinien poczekać na modele monitorów w pełni wspierające 3D Vision 2. Z drugiej strony wiele monitorów sprzed ery Lightboost jest i będzie jeszcze długo sprzedawanych, prawdopodobnie po jeszcze niższych cenach.
Wracając do moich rozważań na temat konkurencji między rozwiązaniami pasywnymi a aktywnymi… Ciężko jednoznacznie ocenić co jest lepsze. Uważam, że najważniejszym kryterium doboru monitora, czy telewizora 3D powinna być zadowalająca jakość obrazu trójwymiarowego. Po co kupować coś, co jedynie odstraszy nas od 3D? Wszystkie moje podejrzenia w stosunku do technologii pasywnej opieram przede wszystkim na dotychczasowym kontakcie z tą technologią oraz na kontrowersyjnej kwestii rozdzielczości telewizorów CINEMA 3D marki LG. Okulary to kolejny punkt sporny. Testowałem już wiele urządzeń i „migawki” nie stanowią dla mnie problemu, choć przyznaję, że pasywne okulary są wygodniejsze, a odbiór 3D bardziej naturalny.

3D Vision to najlepsze rozwiązanie dla posiadaczy kart graficznych Nvidii. Tylko w ten sposób można grać w FullHD w 3D z przyzwoitym klatkarzem. Analogicznie, dla posiadaczy kart tego producenta przeznaczone są również monitory kompatybilne z 3D Vision. Inne opcje, w tym technologia pasywna raczej nie wchodzą w grę ze względu na różne problemy z zewnętrznymi sterownikami 3D, które wprawdzie w pełni kompatybilne są z ATI, ale z GeForce działają jedynie w trybie Side by Side (i to z różnym rezultatem). Jeżeli chodzi o cenę, to sprawa również nie jest czarno-biała. Tomek sam zauważa, że o ile już za 1500zł można mieć kompletne, pasywne rozwiązanie 3D (wliczając odtwarzacz Blu-ray 3D), to jednak lepiej zainwestować w droższy monitor pasywny za 1700zł (tańsza wersja zbiera słabe recenzje).
Myślę, że można śmiało powiedzieć, że technologia aktywna nie schodzi jeszcze ze sceny pecetowego gamingu 3D. Wręcz przeciwnie. Nvidia wprowadziła właśnie na rynek nowszą, lepszą wersję 3D Vision, a AMD/ATI – drugi z pary liczących się graczy również oferuje wsparcie dla okularów migawkowych i aktywnych ekranów. Nie oznacza to jednocześnie, że nie warto zwracać uwagi na rozwiązania pasywne, ale o tym w kolejnym teście.
